Przejdź do głównej zawartości

"Przemiany ludzkiego ciała" __________ G. Francis __________

Wcześniej trudno mi było zrozumieć jak wiele procesów zachodzi w Naszych ciałach. Dopiero ta książka pozwoliła mi uzmysłowić sobie magię, jaka dzieje się w Naszych organizmach z każdym oddechem, ruchem, myślą. 


 


"Człowiekiem jestem i nic co ludzkie, nie jest mi obce"- takie właśnie są "Przemiany ludzkiego ciała". Brak tutaj tabu, autor porusza nawet trudne tematy takie jak aborcja, nowotwory, liczne wręcz nieprawdopodobne choroby i deformacje, z jakimi muszą mierzyć się ludzie.



Są jednak elementy "luźne", odrobina humoru i wiele ciekawostek o Naszych ciałach i psychice, o dawnych metodach leczenia, liczne nawiązania do literatury i masa inspirujących cytatów o ludzkości.

Przypadł mi do gustu styl pisania autora. Bałam się medycznego żargonu. Gavin Francis opisuje to jednak w sposób przystępny, przyswajalny dla każdego, podając różne przykłady z życia codziennego, stosując logiczne uproszenia, które zapadają w pamięć.

Czytałam z zaciekawieniem, z każdą stroną dowiadywałam się więcej o samej sobie, odkrywałam coraz więcej tajemnic ludzkiego ciała, poznawałam jego piękno, mnogość zachodzących w nim przemian.

Polecam każdemu. Dlaczego? Bo na pewno każdy z Was znajdzie tu wiele zaskakujących faktów, zobaczy z jakimi problemami muszą mierzyć się niektórzy ludzie i spojrzy inaczej na swoje ciało.


Komentarze

  1. Gdybym nie była już po lekturze tej książki, przeczytałabym ją jeszcze raz. Fakt, że trzeba się skupić przy czytaniu, bo łatwo odpłynąć w nieznane i ciężko wrócić, ale mimo to bardzo zachęcający opis i książka inna niż wszystkie. No i.. witaj w blogosferze <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się- książka inna niż wszystkie, wyjątkowa i warto przeczytać. Dziękuję za ciepłe powitanie Kochana <3

      Usuń
  2. Dzień dobry. Wspomniany (i chwalony) "styl pisania" po polsku jest jednak zasługą przede wszystkim tłumacza, któremu najwyraźniej udało się trafnie oddać styl autora, piszącego po angielsku. Dlatego warto wspomnieć również o tłumaczu, choćby tylko wymieniając jego nazwisko w kontekście tych esejów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, zgadzam się z tym i następnym razem docenię pracę tłumacza. Dziękuję za komentarz :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Żółwie aż do końca" John Green

Książki Johna Greena są dla mnie wyjątkowe. Od nich zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Każda z Jego powieści oprócz ciekawej historii, charyzmatycznych bohaterów i humoru niesie ze sobą coś więcej. Uczy przyjaźni, miłości, tolerancji, a przez to w pewien sposób kształtuje młodych czytelników.



Minęło parę lat, ale moja sympatia do Johna Greena pozostała, więc chętnie sięgnęłam po "Żółwie aż do końca" Poruszony jest tu problem choroby psychicznej. Szesnastoletnia Aza cierpi bowiem na nerwicę natręctw. Historia opisana jest z jej perspektywy, więc czytelnik może być świadkiem walki, która toczy się w głowie bohaterki w każdej sekundzie.
Przyznaję, że mam pewien problem lękowy, ale z drugiej strony, cóż jest nieracjonalnego w przejmowaniu się faktem, że jest się wielką kolonią baterii obleczoną w skórę? Nie znajdziemy tutaj wnikliwych i wyczerpujących opisów choroby, ale trzeba zaznaczyć, że książka skierowana jest głównie do młodzieży. Autorowi udało się zachować balans. Op…

"Współlokatorzy" Beth O'Leary

Bardzo długo szukałam książki, która umili wiosenny czas, ale która nie będzie naiwną i przewidywalną historyjką o miłości... i wreszcie znalazłam!








     Bohaterowie są charyzmatyczni i wzbudzający sympatię. Szczególnie polubiłam Tiffy. Jej żywiołowy charakter i nietuzinkowy wygląd zaraziły mnie pozytywną energią.
To mieszkanie naprawdę ma zalety. Barwną pleśń na ścianie w kuchni da się usunąć, przynajmniej na jakiś czas. Brudny materac można tanio wymienić. A grzyby rosnące za sedesem sprawiają, że człowiek czuje się jak na łonie natury.

     Każdy rozdział napisany jest z perspektywy Tiffy lub Leona. Sprawia to że dowiadujemy się dużo o ich życiu prywatnym, przemyśleniach i rozterkach, Stają się wręcz naszymi przyjaciółmi, którym życzymy jak najlepiej, wspieramy ich i przeżywamy wszystko, co dzieje się w ich życiu.

Przypominam sobie, że nie da się nikogo uratować na siłę- ludzie muszą to zrobić sami. My możemy najwyżej im pomóc, gdy będą gotowi.


     Nie jest to przesłodzona cuk…